Jacek Krzynówek kończy karierę
Były reprezentant Polski Jacek Krzynówek zakończył karierę. Informację przekazała oficjalna strona internetowa klubu Hannover 96.
Krzynówek 95 razy wystąpił w reprezentacji Polski, zdobył w niej 15 bramek. W trykocie "Biało-czerwonych" wystąpił na mistrzostwach świata w Korei i Japonii w 2002 roku i Niemczech w 2006, oraz na mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku.
Karierę rozpoczynał w LZS Chrzanowice. Rozegrał 44 spotkania w ekstraklasie w barwach Rakowa Częstochowa i GKS-u Bełchatów, zdobył w nich sześć bramek. Przed sezonem 1999/2000 przeniósł się do Niemiec, gdzie występował w 1.FC Nürnberg, Bayer 04 Leverkusen, VfL Wolfsburg i ostatnio w Hannover 96.
W całej karierze seniorskiej Krzynówek rozegrał 343 spotkania, w których strzelił 58 goli.
Ostatni oficjalny mecz 34-letni pomocnik rozegrał 29. listopada 2009 roku. Wówczas na AWD Arena Hannover uległ Bayernowi 0-3 w ramach 14. kolejki Bundesligi. Polak pojawił się na placu gry w 78. minucie zmieniając Portugalczyka - Sergio Pinto.
Szaman przepowiedział zwycięstwo RPA
W poniedziałek Republika Południowej Afryki zmierzy się ze skonfliktowaną Francją. Jaki padnie wynik w tym spotkaniu? Według szamana z Soweto, Bafana Bafana wygrają 4:3.
Będzie dobrze. Bafana Bafana wygrają mecz - mówi pewnym głosem. - Widzisz - mówi pokazując na jedną z kostek domina, gdzie są cztery oczka. - To jest nasz zespół. Może strzelić cztery gole. Ten to Francja - wskazuje drugą z kostek domina, która ma wyrysowane trzy czarne kropki. - Francuzi strzelą najwyżej trzy. Tylko Bafana nie może strzelić jako pierwszy zespół bramki. Muszą poczekać, aż zrobią to Francuzi.(...)
Gdy już się żegnam, mówi: - Szukaj nietoperzy. Jeżeli na stadionie pojawią się trzy, albo cztery nietoperze, będzie to dobry znak.
Bielsa: Jeszcze nie awansowaliśmy
Selekcjoner Chilijczyków, Marcelo Bielsa przestrzega swoich piłkarzy przed ostatnim meczem grupowym z Hiszpanią.
Pomimo tego, że Chile wygrało oba pierwsze spotkania, wciąż nie może być pewne awansu do 1/8 finału. Remis z Hiszpanią wystarczy do awansu, jednak o taki wynik może być ciężko powalczyć piłkarzom Bielsy.
- Jeszcze nie awansowaliśmy, w piątek czeka nas Hiszpania - mówił Bielsa po wygranej ze Szwajcarią - liczę, że 6 pkt, które już mamy pozwolą nam awansować z grupy.
- Mieliśmy wczoraj sporo okazji do zdobycia bramki, bo graliśmy w przewadze. Sytuacji nie widziałem (wyrzucenie z boiska Valona Behramiego - przyp. red.), stałem zbyt daleko, a powtórek w TV także nie oglądałem, wiec nie chcę się wypowiadać w tej sprawie.
Systemy bukmacherskie na stronie zakłady bukmacherskie w internecie.
Polonia ME remisuje z drugoligowcem
Mimo przewagi przez większą część spotkania Młoda Polonia zremisowała 1:1 z drugoligowym Startem Otwock.
W mroźnej atmosferze i przy sypiącym śniegu młody zespół Polonii Warszawa rozegrał dziś swój czwarty mecz sparingowy tej zimy. Początek meczu był bardzo wyrównany, choć to rywale częściej podejmowali próby przedostania się w pole karne polonistów. Z czasem inicjatywę przejęli zawodnicy Młodej Polonii, przez pewien czas nie dając rywalowi wyjść z własnej połowy.
Poloniści podejmowali częste próby strzałów z dystansu, jednak żadne z uderzeń nie znalazło drogi do bramki Startu. W 41. minucie po rzucie rożnym dla "Czarnych Koszul" bezdomna futbolówka przetoczyła się przez pole karne rywali - wystarczyło dostawić przysłowiową "nóżkę".
W 48. minucie po akcji Teodorczyka z Jagodzińskim piłka trafiła do Mateusza Kordowskiego, który pewnym uderzeniem posłał ją do bramki Startu Otwock. Poloniści kilkukrotnie tworzyli bliźniacze akcje, ale niestety nie były one już tak skuteczne, jak ta z początku drugiej połowy. Niespełna 10 minut po wyjściu na prowadzenie ładną interwencją popisał się golkiper Polonii ME - Hubert Lipczyński.
Choć na boisku Polonia przeważała i mogła podwyższyć prowadzenie, w 63. minucie meczu rywalom udało się doprowadzić do wyrównania. Tuż przed końcem spotkania świetną okazję miał Olczak, minimalnie jednak chybił, przenosząc piłkę nad poprzeczką.
Co jest warte podkreślenia, w końcówce meczu na boisku przebywało aż siedmiu polonistów z rocznika 1991. Gracze Młodej Polonii wypadli bardzo korzystnie na tle solidnego drugoligowca. W drugiej połowie na plac gry został wprowadzony testowany stoper z Drukarza Warszawa - Damian Kalista.
Remis na pożegnanie
Drużyna Korony Kielce kończy obóz w Kleszczowie. Podczas ostatniego dnia zgrupowania kielczanie rozegrali spotkanie towarzyskie, w którym zremisowali z Omegą Kleszczów 2:2. Bramki dla żółto-czerwonych zdobyli Jacek Markiewicz i Paweł Kaczmarek.
Omega Kleszczów – Korona Kielce 2:2 (2:0)
Bramki: Górski 3’, 28’ (k) – Markiewicz 63’ (k), Kaczmarek 84’
Korona I połowa: Małecki – Kuzera, Stano, Hernani, Kal – Łatka, Vuković, Edi, Maliszewski – Tataj, Jamróz
Korona II połowa: Małecki – Jędrzejczyk, Malarczyk, Kiercz, Mijailović – Sobolewski, Markiewicz, Lech, Kaczmarek – Michałek, Gajtkowski
Omega: Bardelski - Owczarek, Walentynowicz, Grzywiński, Grzybowski - Sikorski, Radowicz, Bałecki, Kozub - Czaplarski, Górski
oraz: Dawid, Łęgowiak, Błasiński, Stopka, Stasiak, Kurzawa
Żółte kartki: Kozub – Vuković, Mijailović
Mecz był ostatnią jednostką treningową Koroniarzy podczas obozu w Kleszczowie. Od samego początku rywalizacja wyglądała towarzysko tylko z nazwy. Oba zespoły grały o zwycięstwo, nikt nie odstawiał głowy, ani nogi. Nie zabrakło ostrych spięć i słownych utarczek pomiędzy piłkarzami.
Już w 2. minucie kielczanie mogli wyjść na prowadzenie. Po akcji całego zespołu w dogodnej okazji strzeleckiej znalazł się Łukasz Maliszewski. „Mali” uderzył mocno, ale nad poprzeczką. Minutę później gospodarze zaskoczyli kielczan. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Górski uwolnił się spod opieki żółto-czerwonej defensywy i głową pokonał Wojtka Małeckiego. Strata bramki podziałała na Koronę mobilizująco, ale Omega też nie zamierzała spocząć na laurach. Skromna grupa kibiców zgromadzona przy boisku w Kleszczowie oglądała sporo walki w środku pola, ale niewiele okazji strzeleckich. Najlepszą dla Korony zmarnował Łukasz Jamróz, który po dobrej akcji i dośrodkowaniu Pawła Kala skierował piłkę nad poprzeczkę. Dla Jamroza potyczka z Omegą okazała się jeszcze bardziej pechowa, kiedy to w 23. minucie został brutalnie sfaulowany i musiał opuścić boisko. Do przerwy kielczanie grali w osłabieniu, a w ich szeregi wkradła się niepotrzebna nerwowość. Drużyna Omegi wykorzystała grę w przewadze zdobywając bramkę z rzutu karnego podyktowanego za zagranie ręką Pawła Kala i po pierwszej części Korona przegrywała nieoczekiwanie 0:2.
W drugiej połowie trener Sasal wprowadził do gry dziesięciu nowych zawodników. Kielczanie jak najszybciej chcieli zdobyć kontaktowego gola. Jako pierwszy przed szansą stanął Jacek Markiewicz, który uderzał głową po dośrodkowaniu Pawła Sobolewskiego. Niestety, piłka nie trafiła w światło bramki. Chwilę później dobrze zachował się Krzysztof Gajtkowski. Po jego akcji piłka trafiła pod nogi Grzegorza Lecha, który z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza Omegi. Następnie Korona przeprowadziła bardzo ładną akcję zakończoną centrą Sobolewskiego, ale nikt w polu karnym nie zdołał opanować piłki. W 63. minucie kielczanie zdobyli bramkę kontaktową. W polu karnym faulowany był Paweł Sobolewski, a stały fragment na gola pewnie zamienił Markiewicz. Od tego momentu przewaga Korony nie podlegała dyskusji. Podopieczni trenera Sasala za wszelką cenę starali się zdobyć kolejne bramki. W 70. minucie Nikola Mijailović efektownie ograł dwóch obrońców gospodarzy i zacentrował do Krzysztofa Gajtkowskiego. „Gajtek” zdołał uderzyć piłkę głową, ale nie na tyle precyzyjnie, aby zaskoczyć golkipera Omegi. Kiedy wydawało się, że Koronie nie uda się wyrównać, sprawy w swoje…nogi wziął Paweł Kaczmarek. Pomocnik sprowadzony ze Znicza Pruszków wygrał pojedynek jeden na jeden z obrońcą Omegi i uderzył efektownie w długi róg, zaskakując bramkarza z Kleszczowa. Korona miała okazję zdobyć zwycięską bramkę, ale po dobrej akcji Lecha i zagraniu Gajtkowskiego znakomitej okazji nie wykorzystał Michał Michałek.
Bezpośrednio po spotkaniu drużyna wyjechała do Kielc. Żółto-czerwoni mają teraz dwa dni wolnego, a już we wtorek udadzą się do Chorzowa na mecz z Górnikiem Zabrze. Dzień później wylecą na zgrupowanie do Turcji.
Jasiński do gry
Obrońca Zagłębia doszedł już do siebie po urazie ręki, jakiego nabawił się podczas zgrupowania w Szklarskiej Porębie i zapewne ujrzymy go podczas któregoś ze środowych springów. Jasińskiemu w sobotę zdjęto gips, a klubowy fizjoterapeuta zaopiekował się Łukaszem: – We środę będę do gry! – zapewnia „Jasina”.
Przypominamy, że w zeszłym tygodniu Łukasz niefortunnie upadł podczas treningowej gierki i doznał bolesnej kontuzji ręki. Uraz uniemożliwiał mu normalne treningi, w części zajęć defensor nie mógł uczestniczyć. Dodatkowo kończyna została unieruchomiona gipsowym opatrunkiem. W sobotę Jasiński czuł się na tyle dobrze, że klubowy fizjoterapeuta – Dariusz Puchalski zdecydował się ściągnąć mu gips.
- Czuję się dobrze, w środę będę zdolny do gry, zresztą Darek Puchalski zapewnił mnie, że będę do dyspozycji trenerów. Dziś dostanę specjalną opaskę na rękę, w takich grają szczypiorniści, dzięki temu stabilizatorowi nie będę odczuwał skutków urazu – tłumaczy Jasiński.
Młodzi Arkowcy lepsi od kandydatów do kadry!
W dniu dzisiejszym juniorzy Arki, prowadzeni przez trenera Macieja Cieślika oraz Roberta Wilczyńskiego połączyli siły i rozegrali grę kontrolną z zawodnikami, którzy sprawdzani są pod katem gry w Kadrze Polski r.1992
Młodzi arkowcy spisali się bardzo dobrze, wygrywając mecz zasłużenie
4-1 ( 2-0 ).
Arka Gdynia - Kadra Polski (kandydaci) 1992 4:1 (2:0)
Bramki:Krystian Sochaj, Kamil Patelczyk , Filip Patok, Adam Bębenek.
Arka: I polowa: Walkowski, Kleser, Łaga, Pionk, Króll, Roeske, Szwoch, Brzuzy, Kotowicz, Sochaj , Patelczyk.
Arka: II polowa: Chudzik, Kostkowski, Kiernozek, Haberka, Użarowski,Wesserling, Wiśniewski, Nawrocki, Bębenek, Dąbrowski, Patok.
Trenerzy Arki byli zadowoleni z gry swoich podopiecznych. Szczególnie w pierwszej połowie chłopcy zagrali bardzo dobrze.
Mimo że wiekszość grała ze sobą pierwszy raz rozumieli się bardzo dobrze. W drugiej połowie większość zawodników to zawodnicy rocznikac1993. Oni także pokazali się z dobrej strony strzelając dwie bramki.
Jak podkreślił trener Robert Wilczyński na tym etapie przygotowań to bardzo dobry rezultat:
Mimo , że jesteśmy na etapie budowania wytrzymałości tlenowej oraz siły ogólnej cieszymy się ze zwyciestwa. Potwierdzamy tym samym, że w Arce nie brakuje zdolnych młodych zawodników.
Drużyna ME wygrała z V-ligowcem
Pierwsze zwycięstwo podczas zgrupowania w Rewalu odnieśli piłkarze Młodej Jagiellonii, wygrywając 3:1 (1:0) z V-ligowym Świtem Skolwin Szczecin. Dwie bramki dla naszego zespołu zdobył Andrzej Jakimczuk.
- Chcieliśmy dać wszystkim zawodnikom możliwość rozegrania meczu w większym wymiarze czasowym, stąd dwa sparingi dzień po dniu. W końcu chłopcy zaczęli realizować to, co wpajamy im cały czas z Mariuszem Kulhawikiem, by zaczęli trochę myśleć na boisku i dzisiaj ten pomysł na grę było już widać. Nie ma co ukrywać, że przeciwnik był najsłabszy z dotychczasowych, ale z gry możemy być zadowoleni. Pomimo wygranej po raz kolejny zawiodła skuteczność, bo oprócz zdobytych bramek mieliśmy jeszcze mnóstwo sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Raz piłka trafiła w poprzeczkę, ponadto do pustej bramki nie trafił Zapolnik, a dwie sytuacje sam na sam z bramkarzem zmarnował Świderski. Pewnym usprawiedliwieniem dla chłopaków może być zmęczenie treningami oraz brak czucia piłki, co na tym etapie przygotowań jest jeszcze dopuszczalne - podsumował spotkanie trener naszego zespołu Dariusz Bayer.
Młodzi Jagiellończycy od początku spotkania dyktowali warunki gry na boisku i w 30. minucie wyszli na prowadzenie. Po akcji prawą stroną piłkę w pole karne dośrodkował Piotr Murawski, tam ładnie ją przyjął Andrzej Jakimczuk, po czym pewnym strzałem pokonał bramkarza Świtu. Jednobramkowym prowadzeniem zakończyła się pierwsza połowa tego meczu.
Po przerwie nadal przeważali żółto-czerwoni, a kolejne bramki były tylko kwestią czasu. W 55. minucie fantastycznym strzałem na 2:0 podwyższył Dawid Grodzki. - Zawodnik przyjął piłkę tyłem do bramki po wyrzucie z autu, po czym obrócił się i przepięknym strzałem w długi róg z 25. metrów umieścił ją w samym okienku. Stadiony świata - opisał cała sytuację trener Bayer.
Kolejną okazję na podwyższenie rezultatu miał Murawski, jednak nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Kamilu Miszczerewiczu. W 70. minucie sędzia podyktował kolejną jedenastkę dla naszego zespołu, tym razem faulowany był Jakimczuk. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na 11 metrze i… również nie zdołał pokonać bramkarza Świtu, jednak dopadł ostatecznie do odbitej futbolówki i podwyższył na 3:0. W końcówce rywale zdołali zniwelować rozmiary porażki, zdobywając bramkę również po rzucie karnym w 88. minucie.
W ten oto sposób, po porażkach ze Zniczem Pruszków i Astrą Ustronie Morskie oraz remisie z Hutnikiem Szczecin piłkarze Młodej Jagiellonii odnieśli pierwsze zwycięstwo podczas zgrupowania. Był to zarazem ostatni sparing naszego zespołu w Rewalu. W najbliższą środę żółto-czerwoni wracają do Białegostoku.
Obcokrajowcy w Polonii
- Piłkarz zagraniczny musi być dwa razy lepszy od Polaka - twierdzą polscy trenerzy, szukając zawodników poza Polską, którzy wzmocnią ich zespoły. A czy ta reguła sprawdzała się w Polonii?
W ostatnich latach przez Polonię przewinęło się wielu obcokrajowców. Niektórzy z nich stali się gwiazdami warszawskiego zespołu, inni zawodzili na całej linii, następni byli typowymi średniakami, a kolejni... po prostu statystami.
Oli, Oli, Olisadebe gol!
Bez wątpienia jedną z największych polonijnych gwiazd był Nigeryjczyk z polskim paszportem, czyli Emmanuel Olisadebe. Do „Czarnych Koszul” został sprowadzony przez Jerzego Engela. Były selekcjoner postawił na Nigeryczyja, mimo że wcześniej w Wiśle Kraków i Ruchu Chorzów stwierdzono, że zawodnik... nie prezentuje umiejętności ekstraklasowych. „Oli” odwdzięczył się za okazane mu zaufanie i zdobywając 12 goli, doprowadził polonistów do Mistrzostwa Polski. W końcu za 1,7 miliona dolarów przeszedł do Panathinaikosu Ateny. Był tam gwiazdą, ale... Trapiły go kontuzje i stracił miejsce w składzie. Przeniósł się do angielskiego Portsmouth, gdzie rozegrał tylko dwa mecze. Skoda Xanthi, cypryjski APOP Kinyras i chińskie Henan Jianye – jego kariera powoli dobiega ku końcowi. Fakt, że w ostatnim zespole odzyskał skuteczność, ale eksperci, którzy obserwowali jego mecze w lidze chińskiej, twierdzą zgodnie, że pod względem kondycyjnym już nie poradziłby sobie z grą w Europie.
Umarł król, niech żyje król
Następcą Nigeryjczyka obwołano litewskiego snajpera, Robertasa Poskusa. Do „Dumy Stolicy” został sprowadzony z łódzkiego Widzewa, w którym popisywał się bardzo dobrą skutecznością w dziedzinie strzelania goli. Media, po dokonaniu transferu, wróżyły Polonii przepiękne spotkania z wieloma golami autorstwa Litwina. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Zawodnik, na którego wydano ogromne pieniądze, nie strzelił ani jednej bramki w lidze. Dlatego pożegnano go bez żalu – przeszedł do rosyjskiej Krylii Sowietow Samara, gdzie w 79 meczach strzelił 24 gole! Może to był błąd, że w Polonii tak szybko zrezygnowano z litewskiego napastnika? Dobra gra w lidze rosyjskiej zaowocowała tym, że po Poskusa zgłosił się Zenit Sankt Petersburg. Niestety, ex-polonista nie odnalazł się w tej drużynie, a z każdą następną zmianą barw klubowych zaliczał coraz mniej trafień. Obecnie związany jest z Interem Baku.
Żwirek (i Muchomorek)
- Byłem tu pięć lat, przeżyłem piękne chwile i trochę żal odchodzić, ale takie jest życie – powiedział „Gazecie Wyborczej”, po nieprzełużeniu umowy z klubem, Tomas Żwirgżdauskas. Litewski obrońca grał w Polonii od 1997 roku i trzeba przyznać szczerze, że był pewnym punktem warszawskiej defensywy. „Żwirek” radził sobie tak dobrze do takiego stopnia, że zgłaszały się po niego angielskie i szkockie kluby. Nie był jednak na sprzedaż, ponieważ ówczesny prezes Janusz Romanowski, dyktował cenę zaporową, która wynosiła – bagatela – milion funtów. W końcu jednak Litwin nie doszedł z Romanowskim do porozumienia w kwestii zaległych pensji i nie przedłużył wygasającej umowy. Odnalazł się w łódzkim Widzewie, gdzie rozegrał jedną rundę i przeniósł się do Szwecji. W formacji defensywnej Halmstads BK miał przez wiele sezonów pewne miejsce.
Klan Ekwueme
Wymieniasz nazwisko Ekwueme, myślisz Polonia. Z całą pewnością Emmanuel i Martins Ekwueme zapisali się pozytywnie w historii warszawskiego zespołu. Obaj Nigeryjczycy, grając w barwach „Dumy Stolicy”, byli ważnymi elementami drużyny. Na ich umiejętnościach poznały się także inne kluby z Polski, jak i zespoły zagraniczne. A który z braci był lepszym piłkarzem? Można stwierdzić, że jednak Emmanuel. Nie bez powodu był powoływany do reprezentacji Nigerii, z którą – w 2004 roku – zdobył brązowy medal w Pucharze Narodów Afryki. Ponadto był również dosyć ekscentryczną postacią – jeżeli wyjeżdżał na urlop do Afryki, to od razu było wiadomo, że nie wróci w ustalonym terminie. Miał przez to wiele problemów Polonii, ale trenerzy nie wyobrażali sobie drużyny bez jego osoby. Mało kto wie, że zaliczył także epizod... w jednym z polskich seriali. Kończąc wątek rodziny Ekwueme, należy pamiętać, że zawód piłkarza wybrali też Pascal i Lucky. Ten pierwszy był nawet przez jakiś czas zawodnikiem „Czarnych Koszul”.
Chorwacka kolonia
Ivan Udarević, Branko Hucika i Żankarlo Simunić – tym piłkarzom brawa biła cała „Kamienna”. Trzeba szczerze przyznać, że jednak nie za umiejętności piłkarskie, bo te były słabe, ale za zaangażowanie w grę. Chorwaccy zawodnicy kojarzeni byli z nieustępliwą grą oraz walką do końcowego gwizdka. A czym zajmują się obecnie? Udarević po odejściu z Polonii, związał się z Łódzkim Klubem Sportowym. Niestety, doznał groźnej kontuzji i wylądował w końcu w Ilance Rzepin. Natomiast Hucika powrócił do ojczyzny – przez jakiś czas grał w drużynie z Zagrzebia. Po zakończeniu kariery sportowej został menadżerem piłkarskim. Jako ciekawostkę można podać, że wysłał pewnego bramkarza na testy do Wisły i Legii. Simunić? Zamienił „Czarne Koszule” na Ungmennafelag Grindavikur z Islandii.
Inni
Część artykułu warto poświęcić również Grażvydasowi Mikulenasowi. Popularny „Miki” powrócił do Polonii w 2000 roku. Jego drugie podejście związane z „Dumą Stolicą” nie było już tak udane jak to pierwsze. W końcu zrezygnowano z jegu usług. Jak się okazało, przez kilka lat zwiedził kilka klubów, lecz forma dopisywała mu jedynie w chorzowskim Ruchu.
Ponadto, oprócz Litwinów i Nigeryjczyków, w Polonii grało wielu zawodników z innych państw. Trafiali się gracze z egzotycznych – dla Polaków – krajów, takich jak Ghana, Gwatemala, Kanada czy Azerbejdżan. Mało kto wie, że Vlade Lazarevski i Filip Ivanovski nie byli pierwszymi Macedończykami w Polonii – przed nimi z „Dumą Stolicy” związany był Vlado Danilov. Przez Konwiktorską przewinęli się również kopacze ze Wschodu, tj. z Białorusi, Ukrainy... Włochy, Niemcy, Argentyna, Brazylia – fani podziwiali także umiejętności piłkarzy z tych typowo piłkarskich zakątków.
A jak obecnie przestawia się stan obcokrajowców w „Czarnych Koszulach”? Wspomniany Ivanovski z Macedonii, Brazylijczyk, Serb, Czech oraz Hiszpan. Czy dojdzie ktoś jeszcze? Tego dowiemy się zapewne już niedługo.
źródło: ksppolonia.pl
Egor Nikitin piłkarzem Zagłębia
Środkowy pomocnik rodem z Rosji, Egor Nikitin, został nowym zawodnikiem Zagłębia Lubin. Zawodnik związał się z "Miedziowymi" pięcioletnim kontraktem. Zanim jednak dostanie swoją szansę w pierwszej drużynie, Egor będzie musiał wykazać się w zespole dowodzonym przez trenera Adama Buczka.
Nikitin trenował z drużyną Młodej Ekstraklasy od kilku dni. Wczoraj wystąpił w meczu kontrolnym przeciwko BKS Bolesławiec (8:0), wpisując się na listę strzelców. Urodzony w 1990 roku zawodnik to typowy środkowy pomocnik, mający dobre, silne uderzenie, umiejący zagrywać prostopadłe piłki za linię obrony, nieźle wyszkolony technicznie. W 2009 roku występował w II lidze rosyjskiej w drużynie FK "Juność - DJSSZ - 80" Moskwa, w której w 23 spotkaniach, zdobył 11 goli. W sezonie 2007/08 Nikitin grał w rezerwach Spartaka Moskwa.
Egor Nikitin nie jest pierwszym zawodnikiem w Rosji, który będzie grał w Zagłębiu. Bardzo dobre wrażenie zostawili po sobie Aleksander Giceiłow oraz Wadim Rogowskoj. W Lubinie w latach 2002-03 występował także Dmitrij Kłabukov.
Miroslav Božok podpisał kontrakt z Arką!
Wyprawa dyrektora sportowego Andrzeja Czyżniewskiego na początku tego tygodnia na Słowację przyniosła wymierne efekty. Z klubem dwuletni kontrakt zawarł słowacki lewy pomocnik Miroslav Božok.
Ten 26 letni zawodnik ma imponujące cv i jeszcze latem ub. roku był bliski podpisania kontraktu z zespołem mistrza Polski Wisły Kraków.
Kontrakt obowiązuje od 1 lipca 2010 roku, natomiast prowadzimy intensywne rozmowy z Klubem słowackim aby Miro był z nami już od początku rundy wiosennej. To zawodnik, który jest od razu wzmocnieniem naszej ekipy i mieści się w przyjętej przez nas strategii budowania zespołu o takich graczy których wycena oraz oczekiwania finansowe są adekwatne do prezentowanego poziomu gry i naszych możliwości.
Jeszcze raz przypomnę to co mówiłem na początku swojej pracy w Arce latem 2009 roku. Konsekwentnie i odpowiedzialnie za budżet wzmacniać zespół będziemy graczami którzy będą stanowić dla nas podstawy do gry nie tylko teraz ale i w następnych sezonach - powiedział dyrektor Czyżniewski.
Urodzony 19 października 1984 roku w Michalovcach. Wzrost 176 cm, waga 69 kg. – od 2003 roku w klubie MFK Ružomberok rozegrał 175 spotkań w Superlidze słowackiej i zdobył 8 bramek.
Młoda Jagiellonia zremisowała z Hutnikiem
Z dużą częstotliwością rozgrywa mecze sparingowe Młoda Jagiellonia przebywająca na zgrupowaniu w nadmorskim Rewalu. W sobotę żółto-czerwoni zremisowali w Pobierowie z przedstawicielem IV ligi zachodniopomorskiej - Hutnikiem Szczecin.
- Nie ukrywam, że mogło być lepiej, jednak to już końcówka obozu, podczas którego zawodnicy mieli dużą dawkę treningową, więc mają prawo być zmęczeni. Spotkanie z Hutnikiem rozgrywaliśmy na bardzo trudnym boisku, na którym leżały grudy śniegu. Rezultat może jest i sprawiedliwy, ale mieliśmy jeszcze dwie stuprocentowe sytuacje, których nie wykorzystaliśmy - stwierdził po meczu Dariusz Bayer, trener Młodej Jagiellonii.
Hutnik prowadzenie objął tuż po przerwie, a do wyrównania doprowadził dziesięć minut przed końcem meczu Michał Kurywczak, który na placu gry pojawił się w drugiej połowie. Obie bramki były bardzo przypadkowe. Jeden ze szczecińskich zawodników próbował strzelać z prawej strony, jednak wyszło mu z tego idealne podanie i jego kolega z zespołu skutecznie zamknął akcję na długim słupku. Kurywczak natomiast też miał kupę szczęścia, ponieważ próbował wrzucać, a uczynił to tak udanie, że... piłka po rękach bramkarza wpadła do siatki.
W dotychczasowych grach kontrolnym Młoda Jagiellonia pokonała Promień Mońki, zremisowała z Hutnikiem oraz przegrała ze Zniczem Pruszków i Astrą Ustronie Morskie.
Jagiellonia Białystok (ME) - Hutnik Szczecin 1:1 (0:0)
Młoda Polonia wysoko zwycięża
Młodzi Poloniści zaprezentowali się dziś z bardzo dobrej strony, dzięki czemu już do przerwy prowadzili 5:0. Choć po zmianie stron nadal przeważali, wynik nie uległ zmianie.
Już w trzeciej minucie spotkania Młoda Polonia objęła prowadzenie - w zamieszaniu pod bramką Olimpii Jagodziński dograł piłkę do Wełny, a ten z 2. metra wpakował ją do siatki.
Chwilkę później rajd prawym skrzydłem przeprowadził Milcarz, ale dośrodkowaną przez niego piłkę wyłapał bramkarz gości. Niemal cały czas przy piłce byli młodzi poloniści. Rywale skupili się na wybijaniu piłki z obrębu własnego pola karnego. Nieliczne próby ataków gości były natychmiastowo rozbijane przez sprawującą się w dniu dzisiejszym bez zarzutu polonijną defensywę.
Nawierzchnia przykryta niewielką warstwą śnieżnego puchu sprawiała, że gracze obu drużyn mieli niekiedy problemy z utrzymaniem równowagi. Nie przeszkodziło to jednak w strzeleniu kolejnej bramki - w 14. minucie po dwójkowej akcji Zembrowskiego z Kordowskim piłka trafiła pod nogi Barszcza, który bez chwili namysłu z bliskiej odległości huknął w okienko.
Gracze Olimpii próbowali atakować, jednak na niewiele pozwalali im świetnie dziś dysponowani młodzi piłkarze "Czarnych Koszul". W 30. minucie ładną piłkę do Wełny dograł Rawski i Polonia ME prowadziła już 3:0.
Dwie minuty później futbolówkę w pole karne rywali wrzucił Barszcz, a do bramki posłał ją niepilnowany Teodorczyk. 4 minuty przed przerwą jeszcze raz świetną piłkę otrzymał Łukasz Teodorczyk - tym razem od Jagodzińskiego - zachował się bez zarzutu i Młoda Polonia prowadziła 5:0.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od wyrównanej gry w środku pola. Kilka razy interweniować musiał debiutujący w bramce Polonii ME - Lipczyński. Poloniści szybko przejęli inicjatywę na boisku, atakując bramkę rywali. Po jednej z akcji piłka powędrowała tuż obok słupka bramki gości. Mimo wielu ataków "Czarnych Koszul" i posiadania piłki - wynik nie uległ zmianie.
W 77. minucie arbiter zakończył sparing z powodu ostrej gry zawodników Olimpii Warszawa.
Polonia ME - Olimpia Warszawa 5:0 (5:0)
źródło: ksppolonia.pl